Składniki (wszystkie muszą być w temperaturze pokojowej!):
200 g masła
szczypta soli
160g cukru
4 duże jajka
200 g mąki pszennej
40 g mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
600 g dowolnych owoców (ja dałam mniej, po prostu tyle ile miałam)
Obie mąki oraz proszek do pieczenia przesiać i odłożyć.
Masło utrzeć na jasną, puszystą masę (u mnie ok.3 minuty miksowania na najwyższych obrotach). Dodawać stopniowo cukier, szczyptę soli i nadal ucierać. Wbijać jajka po 1 i ucierać po każdym dodaniu jedynie do połączenia składników. Na koniec dodać przesiane wcześniej składniki i wymieszać delikatnie szpatułką, do połączenia składników. Na tym etapie nie miksujemy już, bo można miksować o moment za długo i mamy gwarantowanego zakalca.
Blachę do pieczenia wyłożyć papierem. Przełożyć do niej ciasto (jest gęste) i wyrównać. Na wierzchu ułożyć owoce (jeśli np.kroimy na połówki, to rozcięciami ku górze). Jeśli używamy owoców mrożonych, to należy obtoczyć je w mące ziemniaczanej i piec ciut dłużej niż ze świeżymi. Tak przynajmniej zaleca Dorota. Nie wiem, jak to w praktyce wygląda, bo piekę to ciasto tylko z owocami świeżymi.
Piec w 175'C ok.45 minut, do tzw. suchego patyczka. Ja piekłam godzinę na grzałkach góra-dół, bez termoobiegu.
W oryginale przepisu jest jeszcze kruszonka, ale ja tego typu ciasta najbardziej lubię w najprosztszej wersji, czyli posypane cukrem pudrem.
Porcja podana jest na blachę 20 x 30 cm. Ja takiej nie posiadam, więc piekłam w tortownicy o śr. 26 cm,nie zmieniając ilości ciasta, dlatego jest dość wysokie.
| z truskawkami, malinami i borówkami |
PS. Dziś piekę wersję z truskawkami i rabarbarem :)